your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Spojrzenie Odyseusza

Autorska animacja to jeden z najtrudniejszych gatunków filmowych. Wymaga ogromnych nakładów środków i pracy, a trudno o komercyjny sukces. Na tak głęboką wodę rzucił się twórca Czerwonego żółwia, Michael Dudok de Wit, jednak asekurowali go najlepsi specjaliści w branży. Współpraca ze studiem Ghibli dała film, który można postawić na tej samej półce co Ruchomy zamek Hauru czy Spirited away: W krainie bogów.

Współpraca nie oznacza kopiowania. Metoda twórcza de Wita jest odmienna od tej stosowanej przez dwóch wiodących reżyserów Studia Ghibli. Czerwony żółw dystansuje się zarówno od baśniowo-barokowego surrealizmu Hayao Miyazakiego (Mój sąsiad Totoro, Księżniczka Mononoke), jak i poszukującego realizmu Isao Takahaty (Grobowiec świetlików, Powrót do marzeń). Michael Dudok de Wit łączy w swoim filmie zarówno mocny mitologiczny kościec, tak istotny dla reżysera Ponyo, z wizualną delikatnością właściwą twórcy Księżniczki Kaguyi.

Czerwony żółw opowiada bardzo prostą historię. Podróżnik wyrzucony zostaje na bezludną wyspę. To, że nie ma na niej ludzi nie oznacza, iż nic na niej nie żyje. Strażniczką wyspy jest czerwona żółwica, która uniemożliwia mężczyźnie ucieczkę zawsze niszcząc jego tratwę. Kiedy zostanie pokonana przez bohatera zmienia się w kobietę i zostaje jego towarzyszką. Wcześniej bohater musi wziąć udział w rytuale przejścia, symbolicznej śmierci. Wyspa w pierwszej części filmu bardzo silnie konotowana jest ze śmiercią, jej kształt przypomina leżącego człowieka. Te skojarzenia lądu z umieraniem nie ustają nawet wtedy, kiedy staje się domem dla rodziny bohatera. Protagonista, inaczej niż Odyseusz nie decyduje się na opuszczenie tej Ogygii, lądu (nie)śmiertelnej szczęśliwości. Spod czaru żółwicy uwalnia się dopiero jego syn, który, podobnie jak ojciec, wyrusza w podróż.

Tyle mitologicznego jądra. Zostało ono obudowane miąższem bardzo prostego filmu o miłości mężczyzny i kobiety. Bez fantastyki, przemian w zwierzęta, otwartego jedynie na marzenie senne. Czerwony żółw jest przede wszystkim kinem o trwaniu, piękne kadry przygotowane przez zespół animatorów pod wodzą de Wita służą kontemplacji. Reżyser każe widzowi uważnie obserwować i cieszyć się obrazem, a nie oczekiwać kolejnych wizualnych zaskoczeń. Powolnemu rytmowi można się poddać, albo go odrzucić, ale nie można odmówić magnetycznej mocy warstwie wizualnej.

Wymagać od widza jest niebezpiecznie. Zwłaszcza w tak niewdzięcznym gatunku jak animacja dla dorosłych. Pójście pod prąd, rozminięcie się z oczekiwaniami widowni, może skończyć się brakiem funduszy na następny film. Jednak to prawdziwie autorska droga - animować dla czystej pasji tworzenia.

Z jednym się zgadzam - to bardzo prosty film.

.

Średnio przypadł mi do gustu.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook