your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Kino u wód: Gdzie mieszkają dzikie stwory

Grupa niemieckich robotników przyjeżdża do Bułgarii, gdzie mają wziąć udział w dużej budowie. Są sami w dzikiej dolinie rzeki, składają dwa domy z przywiezionych części i wieszają nad nimi niemiecką flagę. To Western Valeski Grisebach, film o współczesnym, wewnątrzeuropejskim, kolonializmie.

Początkowo niemieccy robotnicy nie zauważają w ogóle ludzkiej obecności. Zrywają owoce, próbują ujeżdżać konie, myśląć, że ani drzewa, ani zwierzęta do nikogo nie należą. Ziemia jednak bardzo rzadko pozostaje bez właściciela, a Niemcy konfliktują się z mieszkańcami pobliskiej wioski. Przyjechali do Bułgarii i czują się jak u siebie, sami zresztą mówią, że powrócili po 70 latach. O dobrosąsiedzkie stosunki dba jedynie główny bohater, Meinhard. Mężczyzna służył wcześniej w legii cudzoziemskiej, więc wie, że z miejscowymi należy się dogadać. Nie zna języka, ale udaje mu się nawiązać przyjaźnie w wiosce. To dzięki niemu praca może ruszyć, ale nie wszyscy to docniają. Jego przełożony nie jest w stanie wyjść z butów kolonisty. Jego działania napędzają konflikt, nie jest w stanie postawić się w sytuacji miejscowych.

Western to rewers filmów o uchodźcach. Ruch ludności odbywa tu się z centrum na peryferie. Niemcy mają przynieść nową infrastrukturę, której brakuje Bułgarii. Jak wszyscy kolonizatorzy budujący drogi i mosty niespecjalnie przejmują się miejscowymi. Co prawda nie strzelają do nich, ale groźba użycia przemocy cały czas wisi w powietrzu. Nawet dobro, którego mają dokonać, podszyte jest groźbą. Robotnicy kilkukrotnie porówynywani są do żołnierzy, którzy byli w tym kraju przed kilkudziesięciu laty. Grisebach nie kręci jednak filmu wprost politycznego, jak np. robi to Kornel Mundruczo, a kameralną historię. To western rozpisany na kilku bohaterów, którzy dość dobrze wpisują się w typowe postaci gatunku. Brakuje jedynie rewolwerów i pojedynku w samo południe. Wszystko inne jest na swoim miejscu, dobrzy Indianie, sprawiedliwy rewolwerowiec, skorummpowany szeryf...

Gatunkowe schematy westernu okazały się skutecznym kluczem do zrozumiennia wewnątrzeuropejskich relacji. "Nowe" kraje Unii są odpowiednikiem Dzikiego Zachodu, już formalnie znajdują się pod jurysdykcją, ale minie jeszcze dużo czasu nim upodobnią się do centrum.
To nie tylko smutne stwierdzenie, że modernizacja dotknie nawet najbardziej opornych. Bez względu na to, czy tego chcą, ale też program pozytywny. Można czytać Western jak próbę stworzenia nowej europejskiej mitologii. Analogicznej do tej, jaką wyprodukował najbardziej amerykański gatunek filmowy. Nie jest to opowieść o tak uniwersalnej mocy, ale to jednak jakaś struktura narracyjna obejmująca wspólne życie na kontynencie. Niedoskonała, ale lepsza niż żadna.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook